Pierwszy własny, a czwarty z kolei ogród eksperymentalny i edukacyjny fundacji Organizacja Ogrodów Polskich,

Czas: zakładany od stycznia 2021 r. i prowadzony nadal w dniu publikacji niniejszego sprawozdania

Powierzchnia: 6 635 (7 465) m2

Warunki: gleba dość jednolita, żyzna i głęboka, świeża, pylasta i dość zwięzła, ale nie bardzo gliniasta, łatwo uplastyczniająca się

Projektant: Jakub Gardner

Gospodarze ogrodu: Jakub Gardner & Guter

Inne raporty: [stale aktualizowany spis roślin] [sprawozdanie za 2021 do 2024]

Logo fundacji OOP i patykowy wąż od tego roku witają odwiedzających
Aktualna koncepcja zagospodarowania na widoku działki z drona

Status rerum ante relationem

Działka jest pod naszą opieką już pięć lat, a czas ten upłynął głównie na poznawaniu ziemi wraz z otoczeniem i uczeniu się jej cierpliwie. W poprzednich sezonach wykonaliśmy także szereg ostrożnych ruchów przygotowujących teren pod założenie intensywnego ogrodu, m.in.:

  • uporządkowaliśmy hałdy gruzu i zebraliśmy rozrzucone wszędzie śmieci;
  • ukształtowaliśmy teren, usypaliśmy doświadczalne pagórki i podwyższone rabaty;
  • wykopaliśmy deszczownię na rowie melioracyjnym, uformowaliśmy jego brzegi;
  • uporządkowaliśmy lasek, wykonaliśmy zasieki i sterty z gałęzi;
  • przeprowadziliśmy rośliny z ogrodu na Wężyka;
  • stworzyliśmy koncepcję zagospodarowania;
  • zabezpieczyliśmy własność nieruchomości dla fundacji i przyszłych pokoleń;

Rozpoczęliśmy i nieprzerwanie oraz skutecznie prowadziliśmy działalność badawczo – eksperymentalną w obszarze ogrodnictwa ozdobnego. O poprzednich dokonaniach przeczytasz zbiorczo i szczegółowo w raporcie za lata 2021-2024.

Najlepsze rozpoznane atuty działki

Dzięki temu, że metodycznie i wielowątkowo poznawaliśmy działkę przez ostatnie lata, w tym roku możemy już świadomie wskazać najcenniejsze jej aspekty estetyczne i funkcjonalne, które w przyszłości maksymalnie wykorzystamy.

Woda jako lustro ściągające niebo na ziemię

Dzięki spiętrzeniu wody w rowie melioracyjnym powstała spokojna toń, która w różnych momentach roku – a szczególnie jesienią i zimą, gdy drzewa zrzucą już liście, zapewnia wyjątkowe doznania estetyczne. Rozświetla tą ciemną część ogrodu i wzmacnia trójwymiarowe efekty strukturalne.

Istniejący lasek i opanowanie krajobrazu 360°

To jedyna część działki, gdzie możemy w pełni zapanować nad wszystkimi widokami, podczas spaceru i rozglądania się po okolicy. Zasłony z gałęzi, usypane wały ziemne i zmodyfikowane w poprzednim roku ukształtowanie terenu pozwalają zupełnie odciąć się od sąsiedztwa i osób korzystających z naszej drogi (sąsiedzi mają służebność).

W tym roku rozpoczęliśmy już w ograniczonym stopniu, a w kolejnych będziemy znacznie odważniej realizować naturalizację tej części terenu. Sprzyja temu mikroklimat nad wodą oraz zacisze zapewniane przez korony drzew.

Malownicze zakręty na samosiewnej łące

W połowie maja, po wykonaniu zabiegów uprawowych, wytyczyliśmy szerokie drogi, zgodnie z przyjętą koncepcją zagospodarowania. Dzięki licznym zakrętom doznania podczas spacerów o każdej porze roku zostały mocno wzbogacone na poziomie magii i romantyczności.

Ogród jest osłoniętą i zaciszną polaną

Najbliższe otoczenie działki to:

  • po dłuższym boku nasyp kolejowy z laskiem odroślowym,
  • po przeciwnej stronie jest szpaler samosiewnych drzew o wysokości kilkunastu metrów
  • a od strony drogi również samosiewny lasek osikowy.

Przy trójkątnym kształcie działki mamy zapewnioną osłonę od wiatru z każdej strony, co buduje poczucie przytulności, a w przyszłości (po założeniu ogrodu i zarośnięciu gęściej roślinnością) także – będzie wspierać korzystny mikroklimat.

Woda w rowach daje życie

Przy wysokim poziomie wody w rowach (tym na naszej działce i drugim wzdłuż wału kolejowego), czy to z powodu spiętrzenia jej przez bobra, czy naszych tam, wszystko rozwija się szybko, bujnie i intensywnie. Woda to nieoceniona wartość, która wprost przekłada się na stan ogrodu, różnorodność flory, fauny i wszelkiego innego życia. Kanałami podskórnymi woda nasącza całą ziemię w szerokim zasięgu – pod warunkiem, że akurat stagnuje – gdy jej odpływ jest zablokowany.

Popołudniowe światłocienie z ażurowego szpaleru

Rząd drzew wzdłuż drogi – wyrosłych samorzutnie wzdłuż dawnego, zasypanego już rowu odwadniającego, tworzy prześwitującą ścianę, rzucająca przepiękne cienie na drogę (powierzchnię gładką) oraz inne obiekty (pnie drzew, węża). Będziemy w kolejnych latach wykorzystywać i wzmacniać ten efekt korygując zarośla, aby nie były zbyt gęste (także aby wpuścić więcej światła dla roślin rosnących na niższych piętrach i bylin na Long Borderze).

Zachody słońca zaświecające rośliny strukturalne

Przeświecające między drzewami, ciepłe światło zachodzącego słońca, podświetla niektóre rośliny w oszałamiający sposób. Dobrze odbijają światło płaskie, duże i gładkie liście np. irgi błyszczącej – Cotoneaster lucidus, działające jak blendy. Wspaniale rozpraszają światło rośliny pokryte włoskami, jak facelia – Phacelia sp. albo jednoroczna włośnica sina – Setaria pumila.

Ten zachwyt i atut może się skończyć, jeśli działka obok, obecnie łąka, zostanie kupiona i przekształcona w osiedle lub inaczej zagospodarowana. Chcielibyśmy ją nabyć, aby temu przeciwdziałać i przeznaczyć również tamten teren na ogród oparty o procesy naturalne, ale nie mamy obecnie środków, aby złożyć właścicielom sensowną propozycję.

Bogactwo istniejącej i wprowadzanej flory

Tak jak ogród nie byłby ogrodem, gdyby nie było w nim roślin, tak też właśnie one decydują o jego największej wartości. Poznając i aranżując teren na bieżąco inwentaryzujemy zastane i introdukowane gatunki na osobnej i cyklicznie aktualizowanej liście.

Zobacz raport „Rośliny w ogrodzie OOP na Ruszczy”.

Samosiewne łąki

Można powiedzieć, że w 2025 r. ogród na Ruszczy był „zbudowany łąkami”, a na pewno na otwartych, słonecznych polanach. Prawie wszystkie rośliny na łąkach wyrosły same – dosialiśmy tylko miejscowo koniczynę i facelię, ale potem przykryliśmy je ściółką, więc wschody były słabe. Na obszarze ok. 4a wysialiśmy wysoką i wieloletnią łąkę ruderalną od Karola Podymy, ale byliny w pierwszym roku mają raczej niskie wschody, więc nie było żadnego efektu wizualnego.

Testujemy u nas praktykę zakładania łąk bez wysiewania – korzystając wyłącznie z banku nasion obecnego w glebie. Eksperymentowaliśmy także intensywnie z mozaiką koszenia łąk w różnych terminach i z różną częstotliwością.

Łąka kośna – główny obszar działki

Większość naszej działki to żyzna gleba o dobrych warunkach wodnych, więc na łące wybijają się rośliny ekspansywne, wysokie byliny, silne jednoroczne i oczywiście trawy. Część skosiliśmy 1 raz, część 2 razy, pasy przy drogach – 3 razy. Nie zbieraliśmy pokosu, aby zaobserwować w przyszłości jakie efekty funkcjonalne przyniesie powstawanie wojłoku oraz aby wspierać rozwój życia glebowego (niekoniecznie tylko tego mikroskopijnego – także populacje kretów, nornic i myszy).

Latem łąka była już na tyle duża, że zapewniała pełną prywatność w wykoszonych strefach funkcjonalnych, szczególnie kiedy się tam siedziało lub leżało. Taka znaczna sztywność i wysokość (między ~1,3 a 1,6 m) utrzymywała się aż do późnej jesieni, kiedy to przyszły silne wiatry i ulewne deszcze, którą ją obszarowo położyły, a zredukowała się całkowicie po pierwszych śniegach w listopadzie.

Łąka uboga – narożnik południowy

W trójkątnym narożniku naszej działki za strefą gospodarczą niegdyś sąsiedzi i właściciele urządzali składowisko gruzów i śmieci. Zebraliśmy i wywieźliśmy wysokie hałdy do poziomu otaczającego gruntu, ale nadal wiele fragmentów betonów i cegieł zostało w podłożu. Wskutek tego teren ten jest wyraźnie uboższy i lepiej zdrenowany. Łąka, która tam wyrosła, jest bardziej zróżnicowana wysokościowo – od kilkudziesięciu cm do ok 2 m. Porasta tu inna roślinność, więcej roślin kolorowo kwitnących. Niefortunne otoczenie (w tle 2 domy w stanie surowym i niskobudżetowa ruina u sąsiada) nie pozwalają na wykonywanie ślicznych zdjęć tego fragmentu, ale dostarczał on nam przez cały rok wspaniałych wrażeń estetycznych.

Mutationes per tempus

Na fotografiach z drona zaobserwujesz przemiany szaty roślinnej i zmiany w zagospodarowaniu działki w różnych momentach sezonu.

Eksperymenty i zabawy w ogrodowym laboratorium

Podstawowym celem istnienia naszego ogrodu jest sprawdzanie praktyk ogrodniczych, w szczególności rozwiązań opartych na naturze, zanim zostaną wprowadzone do praktyki profesjonalnej (komercyjnej) oraz promowane przez nas i naszych partnerów szerzej.

Czy można założyć i utrzymać atrakcyjną a bezobsługową rabatę bylinową?

Rabaty bylinowe to (poza trawnikami) najbardziej pracochłonne uprawki ogrodowe. Zwykle wymagają regularnego plewienia (mechanicznego usuwania chwastów), podlewania (w okresach suszy), przycinania suchych pędów i kwiatów (wiosną lub jesienią i opcjonalnie po przekwitnięciu), rozsady przerośniętych karp (co kilka lat) i uzupełniania ściółki (co roku).

Zamiarem naszego eksperymentu było sprawdzenie:

  1. czy można ograniczyć pielęgnację wyłącznie do ściółkowania?
  2. czy przy zastosowaniu bardzo wysokich bylin (od 1 do 2 m wysokości docelowej) i swobodnym wchodzeniu na rabatę roślinności samosiewnej cały układ będzie nadal atrakcyjny?
  3. czy skoro wysokość docelowa roślin jest znaczna, można zastosować rzadką rozstawę egzemplarzy (ok 1 szt/m2)?
  4. czy jednowarstwowa ściółka kartonowa + 5 cm zrębki wystarczy, aby zagłuszyć chwasty i nie podlewać roślin cały sezon (poza 1 podlaniem po posadzeniu)?

Doświadczenie nie udało się, ponieważ w 2 połowie sierpnia część naszego zespołu stwierdziła arbitralnie, że samosiewne rośliny łąkowe wchodzące na rabatę wyglądają brzydko i samowolnie wyplewiła ją z „chwastów”. Wyciągnęliśmy jednak liczne wnioski, m.in.:

  • rozstawa była ciut za mała, będziemy obserwować w kolejnych latach rozrost sadzonek, ale lepiej byłoby zastosować 2-3 szt/m2, tworząc grupy jednogatunkowe; mieliśmy jednak ograniczony budżet a założyliśmy rabatę od razu na ok. 120 m2;
  • niekorzystne było koszenie łąki zaraz za rabatą bylinową (od strony wschodniej), ponieważ od strony zachodniej szpaler drzew dawał zbyt dużo cienia (bieżącej zimy go przerzedzimy) i rośliny na rabacie były bardzo wybiegnięte w jednym kierunku, pokładały się, nie mając o co się oprzeć;
  • metoda ściółkowania (zaczerpnięta z doświadczeń permakulturowych) jest bardzo dobra, kartony i zrębka doskonale zagłuszały chwasty wschodzące z gleby – przez pół roku, tj. do momentu położenia nowej warstwy;
  • warstwa zrębki była za cienka a kartony ułożone nieporządnie, nie ściśle, przez co wiele chwastów mogło się rozwijać na ich łączeniach; bieżącej jesieni położyliśmy nową ściółkę (na starą), kartony układaliśmy bardziej ściśle (pozyskaliśmy odpowiednią ilość) i nasypaliśmy na to do 10 cm ściółki z przekompostowanej zrębki;
  • niektóre duże samosiewy z łąki wyrastały w szparach ściółkowania kartonami, tuż przy karpie korzeniowej sadzonek bylinowych, te chwasty należało jednak plewić na bieżąco, bo latem były już potężne a mocno wrastały w byliny i zagłuszały je;
  • generalnie obecność samosiewów i sąsiedztwo łąki było korzystne środowiskowo, bo cała rabata zyskała na stabilności, grunt był zacieniony, wilgotność gleby bardzo dobra; podobny efekt można było uzyskać zwiększeniem zagęszczenia nasadzeń – to byłoby droższe, efekt wizualny też byłby inny, bardziej „ogródkowo – ozdobny”;
  • trudno powiedzieć, czy mieszanka samosiewów i ozdobnych bylin wyglądała dobrze; w większości sezonu nie za bardzo, ale to w dużej mierze ze względu na lichą rozstawę; w kolejnych sezonach będziemy to oceniać;

Naszą rabatę ochrzciliśmy Long Border, chociaż nie jest tak długa jak w ogrodzie RHS Rosemoor w UK, ale w zamyśle ma działać podobnie – tu również bujne i okazałe kompozycje z roślin zielnych towarzyszą spacerowiczom prostego ciągu komunikacyjnego.

Czy termin ściółkowania ma wpływ na start roślin w sezonie?

Jesienią 2024 posadziliśmy przesadzone rośliny z ogrodu na Wężyka na (innej, podwyższonej) Rabacie Niezależności, usypanej z względnie niezłej mieszanki ziemi z małym udziałem resztek gruzu i śmieci. Posadzone są tam drzewa, krzewy, trawy i byliny. Ta rabata była okresowo plewiona w sezonie, czasem była podlewana, nie była przedmiotem wcześniej omawianego eksperymentu.

Zastosowaliśmy tu ściółkę liściową o grubości 10-15 cm, bez kartonów, która sprawdziła się dobrze. Ale ściółkowanie wykonaliśmy w połowie lutego, przy niskich temperaturach, chcąc też sprawdzić, czy faktycznie „zatrzyma to zimno w glebie”. Nie zauważyliśmy takich skutków wiosną, wszystkie rośliny ruszyły w swoim normalnym tempie, podobnie jak pozostałe części ogrodu. Pewnie dlatego, że rabata jest w miejscu w pełni nasłonecznionym.

Produkcja cisa z siewu na przyszłe żywopłoty

W naszej koncepcji ogrodu przewidujemy na razie ok. 75 m2 niskich ŻyŁopłotów – fantazyjnie ciętych żywopłotów z cisa. Będą rozchodzić się gałęziście (niby sieć żył) i obustronnie od drogi dojazdowej (pełniącej w tej metaforze rolę aorty), dzieląc czyżnię z krzewów ozdobnych oraz bylinowy Long Border na mniejsze obszary, pokoiki o różnym charakterze.

Kupiliśmy w ArboSeed 160 g nasion z cisa (za ~100 zł), których połowę wysialiśmy w grudniu 2024 bezpośrednio do gruntu, w szpalerze drzew od zachodu, na pagórkach wzdłuż strugi i w zagajniku wzdłuż drogi od północy. Drugą połowę przez rok trzymaliśmy w lodówce i w 2 połowie listopada wysialiśmy je na dedykowane, gruntowe poletko uprawne.

Modelowanie i naturalizacja otoczenia strugi i bajora

Najbliższe otoczenie rowu melioracyjnego i nasz krajobraz 360° obecnie wyglądają mało atrakcyjnie i zupełnie nie Feng Shui – struga jest prosta jak strzała, a z ziemi wystają liczne gruzy (ta część działki kiedyś była dzikim wysypiskiem drogowców). Wszystkie zastane przez nas rośliny zrzucają liście na zimę. Teren jest zacieniony koronami drzew, więc lista możliwych gatunków do wprowadzenia jest ograniczona.

Planujemy nad samą wodą m.in. różaneczniki, te jednak nie lubią mieć „mokro w nogach”. Z tego powodu oraz w celach kompozycyjnych, usypujemy nad strugą pagórki, na których posadzimy te krzewy. Wzniesienia tworzymy m.in. z gliniastego, mocno uplastycznionego gruntu, który pozyskujemy w innych miejscach z rowu. To wspaniałe tworzywo, bardzo łatwe do kształtowania, pozwalające modelować nawet pionowe ściany o doskonałej stateczności. W przyszłym roku uprawimy miejsca sadzenia poprawiając przepuszczalność i zakwaszenie gleby oraz będziemy grubo ściółkować.

Na stromych i wysokich ścianach nasypów za strugą, gdzie przeświecają liczne gruzy betonowe, wprowadzamy mchy różnych rodzajów. Te rośliny powinny dobrze poradzić sobie na stromiźnie – będą zatrzymywać wodę deszczową i napływającą z góry, co umożliwi posadzenie roślin wyższych.

Pagóry eksperymentalne

W poprzednim roku usypaliśmy 2 pagórki zapewniające intymność w lasku przy ognisku i tworzące bramę wejściową do środkowej części zagajnika. Ich szkielet powstał w 70% z oglejonej gliny z wykopu bajora oraz w 30% z gleby pomieszanej z resztkami gruzu z rozbiórki hałd. Na wierzch nasypaliśmy 20-30 cm piasku rzecznego płukanego.

Na takim podłożu posadziliśmy różne rośliny, na początku w dużej mierze przesadzone z ogrodu na Wężyka, m.in. sosnę pospolitą i osikę, juki, 2 różne mięty, dziewanny, imperaty cylindryczne, seslerie jesienne, klona palmowego 'Orange Dream’, derenia o białych liściach, perz siny, wydmuchrzycę piaskową – zestaw dość przypadkowy i bardzo niejednorodny, ale chcieliśmy sprawdzić, co się przyjmie w takich warunkach, poza tym coś musieliśmy zrobić z tymi roślinami a reszta działki miała być jeszcze uprawiana. Ku naszemu zdziwieniu, przyjęła się większość.

Jeden pagór jest zlokalizowany w pełnym słońcu (na zdjęciach PS – Pagór Słoneczny), drugi w lekkim cieniu (opisany PC – Pagór Cienisty). Ze względu na dominujące w zestawach tonacje liści, postanowiliśmy, że utrzymamy kompozycję w kolorze zielono – sino – niebieskim. Wiosną dosadziliśmy różne byliny zgodnie z kluczem, również eksperymentalnie, chcąc sprawdzić, jak te gatunki sobie poradzą. Inspiracją dla tego eksperymentu była opowieść o brytyjskim ogrodniku, który zakłada ogrody bylinowe na podłożu piaszczystym lub z bardzo grubą ściółką piaskową i uzyskuje bardzo dobre efekty (też mieliśmy już takie doświadczenia w Polsce). Faktycznie – rośliny sadzone w piasku tworzą głęboki system korzeniowy a dzięki trzymającemu wilgoć szkieletowi z gliny dobrze sobie radzą nawet w okresach suszy. Równocześnie z takiego podłoża świetnie plewi się chwasty.

Powracającym problemem w ciągu całego sezonu była kwestia estetyki. Tonacja niebieska nie wyglądała dobrze na tle naszego lasku ani wzrastającej łąki – nigdzie w otoczeniu nie było wyraźnej korespondencji dla takiego pomysłu kolorystycznego. Także posadzony zestaw roślin gryzł się sam ze sobą. W trakcie sezonu to dosadzaliśmy różne rośliny, to pozwalaliśmy samosiewom wzrastać swobodnie, to znów plewiliśmy wszystko zostawiając tylko rośliny ozdobne. Cały sezon krytycznie, ale z otwartością przyglądaliśmy się zmieniającym się zestawom, jednak wciąż nie wyglądały zbyt dobrze – zwykle dość nienaturalnie w tym otoczeniu. Ostatecznie na jesieni mocno przetrzebiliśmy zestaw Pagóra Słonecznego, poprzestawialiśmy różne byliny, usunęliśmy zupełnie perz i wydmuchrzyce, porzucając koncepcję tonacji niebieskiej i na razie bez nowego, konkretnego pomysłu, z ciekawością oczekujemy swoich działań w nadchodzącym sezonie.

Nauka uprawy warzyw

Mamy szerokie doświadczenie z ogrodnictwem ozdobnym i rekreacyjnym, ale małe z produkcyjnym. Aby zniwelować ten brak, założyliśmy warzywnik ok. 60 m2 (bez ścieżek = ~40 m2 samych upraw), który służył przez cały sezon zaopatrzeniu w wysoko jakościowe nowalijki 5 osobowej rodziny. Mimo naszej niewielkiej praktyki, osiągnęliśmy pełen sukces i przez sezon używaliśmy w kuchni prawie wyłącznie własnych warzyw. Nie stosowaliśmy tu żadnych nawozów mineralnych ani środków ochrony roślin.

Poletka zostały wyczyszczone z chwastów (niektóre nie dość dobrze – o czym później przekonaliśmy się, jak ważne jest zadbanie o tą mechaniczną czynność) i zaściółkowane kompostem i/lub słomą. Ścieżki zostały zaściółkowane słomą i/lub zrębką. Przez cały sezon najwięcej pracy było związane z odchwaszczaniem (w naszej glebie jest bardzo bogaty bank nasion), także nieco z podlewaniem (mamy jednak ograniczony dostęp do wody, nie mamy tu studni ani wodociągu).

Luźne wnioski:

  • Najbardziej ergonomiczna szerokość poletka to 80 cm. Mamy jedno poletko o szerokości 120 cm i nie jest wygodne w obsłudze.
  • Przygotowywanie nowych poletek przez zaparzanie chwastów folią może być skuteczne, ale wymaga dużo czasu, minimum 6 a najlepiej 12 miesięcy; w tym czasie plastik wygląda źle, poza tym nagrzewa się od słońca – czy coś uwalnia do gleby? Lepsze są arkusze blachy.
  • Kartony (bez folii i nadruków) są bardzo dobre w hamowaniu chwastów. Na kwaterach przysypywane są ok. 15-20 cm kompostem (nasiona warzyw siane do kompostu) a na ścieżkach słomą lub zrębką. Kompost doskonale poprawia warunki wzrostu roślin na naszej glebie.

Pierwsze próby z oświetleniem

Chociaż umowę na prąd podpisaliśmy dość dawno i mamy energię w strefie gospodarczej, to dopiero w tym roku, po skończeniu prac uprawowych, można było pociągnąć zasilanie do lasku. Na razie tylko powierzchniowo (to ok. 110 m długości kabla), ale w przyszłości wykonamy wzdłuż granicy kanał teletechniczny, którym swobodnie będzie można ciągnąć dowolną ilość podłączeń.

Późną wiosną testowaliśmy kilka aranżacji świetlnych, m.in. aby zapewnić miłą iluminację na czerwcowe Powitanie Lata i kolejne imprezy. Oświetlenie ma największy sens wtedy, gdy jest co podświetlać. Wykorzystaliśmy istniejące drzewa i krzewy oraz zbudowane ścianki ze stempli sosnowych, aby uzyskać ciekawe efekty i magiczną atmosferę – wszystko oparte wyłącznie na światłocieniach i świetle odbitym, z ukrytymi źródłami światła.

Eksperymenty ze ściółkami

Sprawdzaliśmy różnorodne ściółki naturalne w różnych zastosowaniach – zrębkę, świeżo skoszoną trawę, słomę, kompost, liście – na podkładkach z kartonów albo wprost na gruncie, w różnych grubościach, a nawet płyty kamienne (przewozimy je już do 3ciego ogrodu…). Nie stosujemy żadnej włókniny ani tkaniny syntetycznej, zgodnie z naszym wieloletnim stanowiskiem. Zbieramy doświadczenia i oceniamy skuteczność. O wnioskach będziemy informować w kolejnych latach.

Dobre praktyki

W ramach działalności fundacji OOP promujemy m.in. bioróżnorodne ogrody biocenotyczne, rozwiązania oparte na naturze, minimalizację śladu węglowego, ograniczenie stosowania tworzyw sztucznych i inne odpowiedzialne środowiskowo praktyki. Szukamy takiej metody uprawiania ogrodnictwa, która zapewnia użytkownikom spodziewane funkcjonalności przy minimalnym nakładzie środków i energii, a przy tym jest jak najlepsza dla naszej planety, szczególnie w dobie zmian klimatycznych.

Gałęzie i patyki jako tworzywo konstrukcyjne

To materiał tani i odnawialny. Wykorzystujemy głównie rodzime drewno różnego rodzaju w jak najszerszym zakresie, sprawdzając i ucząc się jego możliwości oraz trwałości. Staramy się korzystać przede wszystkim z materiału lokalnego. Budujemy struktury trójwymiarowe różnych rozmiarów i o różnym przeznaczeniu. Jednym z najprostszych sposobów na użycie gałęzi pozyskanych podczas wycinki / przycinki drzew i krzewów jest hałdowanie ich w sterty, tworzenie zasieków i przegród.

Przez cały rok próbowaliśmy kupić kantówkę z termo sosny o przekroju 10×10 cm, aby zbudować trejaże zgodnie z koncepcją zagospodarowania. Ponieważ się nie udało (potrzebujemy 27 szt długości 3m), a pnącza przywiezione z ogrodu na Wężyka wymagały podpór, wykonaliśmy je prowizorycznie z grubych gałęzi przywiezionych w celu budowy węża. Sprawdzają się dobrze, jednak ich nogi muszą być wkopane w ziemię dla uzyskania odpowiedniej stabilności (sam trójnóg łatwo się wywraca).

Stemple sosnowe jako tani budulec małej architektury

Stemple sosnowe to nasze odkrycie roku 2025. Są stosunkowo tanie, łatwe w obróbce, bardzo mocne, rodzime, wyglądają naturalnie i dyskretnie – świetnie zlewają się z otoczeniem ogrodowym. Jak trwałe mogą być? Przekonamy się w kolejnych latach, a na razie budujemy z nich przeróżne konstrukcje. Kiedy ich żywotność się skończy, można je kompostować, zostawić na miejscu dla grzybów albo użyć na opał.

Zabiegi uprawowe przed założeniem ogrodu

W poprzednim sezonie wykonaliśmy na głównej części działki orkę, tzn. odwrócenie warstwy roślinności razem z glebą o miąższości ok. 20 cm korzeniami do góry, co pozwoliło nam zorientować się w ukształtowaniu terenu i wzruszyć zbitą warstwę wieloletniej darniny. Zabieg ten udał się połowicznie – maszyna nie była w stanie wejść dość głęboko w grunt ze względu na twardą podeszwę płużną, powstałą w wyniku wieloletniej uprawy.

Dlatego w tym sezonie wiosną wykonaliśmy krzyżowo głęboszowanie, tzn. głębokie nacięcie zbitych warstw nożem o wysokości ok. 1 m (ciągniętym przez traktor) – spulchnia to warstwę podorną gleby (realnie do głębokości ok. 50–60 cm) bez jej odwracania. Długi ząb głębosza fizycznie kruszy i rozrywa ubitą, nieprzepuszczalną warstwę. Przerwanie blokady umożliwia wodzie opadowej wsiąkanie w głąb profilu, a wodzie gruntowej podsiąkanie do korzeni, likwiduje strefy beztlenowe i wpuszcza powietrze do głębszych warstw ziemi. Ma to dla nas szczególne znaczenie, bo w ogrodzie planujemy uprawiać liczne rośliny głęboko korzeniące (drzewa i krzewy).

Po głęboszowaniu powierzchnia została uprawiona broną talerzową, potem agregatem uprawowym a na sam koniec prowadziliśmy mikroniwelację glebogryzarką ogrodniczą i grabiami. Przerzucaliśmy też ziemię ręcznie, łopatami i taczkami, aby uzyskać łagodne modelowanie, zlikwidować bruzdy w niektórych miejscach i zapewnić dobre rozchodzenie wody. Teren nie został zniwelowany idealnie, nie był na koniec wałowany, ponieważ zależało nam na mnogości drobnych zagłębień (w których może gromadzić się woda) i małych wzniesień (z których będzie odpływać) – czyli na powierzchni pełnej mikrosiedlisk dla roślin, tak aby samosiewy mogły trafić na rozliczne lokalizacje dla swoich różnorodnych wymagań.

Coroczne badania gleby i filozofia ogrodnictwa regeneratywnego

W tym sezonie po raz pierwszy wykonaliśmy rozbudowane badania gleby, które będziemy powtarzać co jesień w kolejnych latach funkcjonowania ogrodu, aby zweryfikować jak nasze regeneratywne ogrodnictwo wpływa na stan podłoża. Sprawdzamy:

  • zawartość substancji organicznej, węgla, próchnicy;
  • zawartość form przyswajalnych pierwiastków (komplet mikro i makro elementów);
  • zawartość całkowitą pierwiastków (komplet mikro i makro elementów);
  • ogólną liczbę drobnoustrojów;
  • liczbę ogólną grzybów;
  • liczbę bakterii udostępniających fosfor i azotowych;

Znamienne jest to, że w laboratorium, z którego korzystamy, badamy nie tylko zawartość form przyswajalnych (czyli dostępną dla roślin), ale także zawartość ogólną pierwiastków (czyli ile tego w glebie jest). Z kolei Stacje Chemiczno Rolnicze (tj. podstawowe laboratoria badawcze obsługujące rolników w Polsce), badają wyłącznie formy przyswajalne, pomijając sprawdzenie zawartości ogólnej i na tej podstawie przedstawiają naszym farmerom zalecenia nawozowe. To straszliwe zaniedbanie, które pod pozorem nauki powoduje powstawanie katastrofalnych szkód środowiskowych – ponieważ każe się ludziom sypać potężne ilości nawozów mineralnych do gleb, które już są przenawożone tymi składnikami, ale są to formy (chwilowo) niedostępne. Gleby nie są w stanie przyjąć więcej pierwiastków, więc ta chemia jest spłukiwana do wód gruntowych, potem do rzek i mórz, powodując przesolenie ziemi, eutrofizację wód i skażenie przyrody. Ponieważ nawozy nie przynoszą spodziewanych rezultatów, rolnicy sypią ich jeszcze więcej – pogłębiając problem.

Tej koszmarnej praktyce, będącej w powszechnym zastosowaniu na całym świecie od kilkudziesięciu lat (po II wojnie światowej), przeciwstawia się rolnictwo regeneratywne, które m.in. aktywizuje życie glebowe, zdolne uruchamiać dla roślin zmagazynowane w glebie składniki odżywcze bez żadnego dodatkowego nawożenia. Inspirujemy się tą wiedzą i staramy się stosować ją w praktyce, na gruncie naszego ogrodnictwa ozdobnego, rekreacyjnego i sanatoryjnego – a nawet można by rzec – hortiterapeutycznego.

Nie mamy jeszcze pełnego know how, aby zinterpretować rzetelnie każdą z pozycji badań naszego gruntu, które teraz wykonaliśmy, ale bazując na tabelach liczb granicznych oraz prostym porównaniu ilościowym, możemy stwierdzić, że:

  • pH jest optymalne, obojętne;
  • zawartość wapnia i magnezu jest bardzo dobra;
  • stosunek wapnia do magnezu jest mocno wapniowy, ale na ciężkiej glebie jak nasza w normie;
  • zawartość przyswajalnego fosforu jest bardzo niska, co stanowi ok. 5% puli ogólnej, czyli 95% to rezerwa – fosfor potencjalnie dostępny w przyszłości, który może zostać uwolniony biologicznie;
  • zawartość przyswajalnego potasu jest bardzo niska, co stanowi ok. 8% puli – 92% pozostaje w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnej siarki jest bardzo wysoka, co stanowi ok. 5% puli – 95% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnej miedzi jest niska, co stanowi ok. 55% puli – 45% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnego żelaza jest niska, co stanowi ok. 3% puli – 97% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnego boru jest niska, co stanowi ok. 5% puli – 95% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnego manganu jest niska, co stanowi ok. 16% puli – 84% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnego cynku jest niska, co stanowi ok. 24% puli -76% w rezerwie;
  • zawartość przyswajalnego glinu jest niska, co przy naszym pH nie stanowi zagrożenia dla roślin a na glebie gliniastej jak nasza jest korzystne;

Szanowanie wody i zbieranie deszczówki

Ponieważ nie mamy żadnego stałego źródła wody (studni lub wodociągu), zbieramy wodę deszczową z dachu garażu – wprost do wiader i kajfasów. Warzywnik i nowo posadzone rośliny podlewamy ręcznie, konewkami. Bajoro na strudze zostało wykopane w zamyśle jako deszczownia i źródło wody do podlewania, ale nie uruchomiliśmy tego w tym roku.

Na koniec sezonu zainstalowaliśmy instalację z osadnikiem do napełniania mausera (zbiornik plastikowy o pojemności 1m3), zgodnie z know how dostarczanym przez Bena Lazara. W kolejnym roku będziemy mogli skorzystać z pompy i węża.

Ogród kreowany i utrzymywany (głównie) koszeniem

Podążając za inspiracją Łukasza Łuczaja, staraliśmy się uzyskać jak najlepsze efekty planistyczne i funkcjonalne na głównej polanie ogrodu wyłącznie różną częstotliwością koszenia. Poszczególne strefy i komunikacja odbywa się po koszonych, samosiewnych darniach. Niektóre części łąki nie były koszone wcale, aby maksymalnie wykorzystać potencjał ich rozmiarów dla zapewnienia prywatności. Inne były koszone z różną częstotliwością, zależną od potrzeb – wizualnych lub praktycznych (np. aby nie pokładały się po deszczu na ścieżki).

Tyczenie ścieżek samochodem

Ogrody to miejsca dynamiczne, w których łatwo jest dokonywać zmian i modernizacji. W dowolnym momencie można zdecydować o powstaniu jakiejś struktury, wykopać ją, zainstalować, a po niedługim czasie otwarta rana zarośnie trawą czy łąką. Żeby jednak wykonać bardziej zaawansowane rozbudowy może być konieczny wjazd – ciężarówkami z materiałem czy ciężkim sprzętem. Kiedy indziej, np. przy organizacji większych imprez, wygodnie jest móc wjechać w centrum ogrodu autem dostawczym. Dobrze mieć wtedy dość szerokie i wygodne drogi. Ugniecenie ziemi w niektórych miejscach to także tworzenie zróżnicowanych mikrosiedlisk, na których mogą rozwijać się inne gatunki roślin.

Wiosną, po wykonaniu zabiegów uprawowych, wytyczyliśmy geodezyjnie kluczowe punkty odniesienia zgodnie z koncepcją zagospodarowania. Następnie z wykorzystaniem długich taśm i celowych planów z wymiarami, wykreśliliśmy żywopłot, który w przyszłości odetnie ogród wewnętrzny od zewnętrznego, a także trejaże z pnączami.

Kiedy zabiliśmy paliki wyznaczające twarde obiekty przyszłej małej architektury, zaplanowaną po ogrodzie komunikację wykreśliliśmy na gołej ziemi samochodem terenowym. Przejechaliśmy przez wszystkie planowane drogi w obu kierunkach, część z nich także z przyczepką (nie mamy tu traktorka ogrodniczego, materiały zwykle rozwozimy po działce taczkami lub właśnie z wykorzystaniem przyczepki podpiętej do jeepa). Dzięki temu uzyskaliśmy naprawdę wygodne, realistyczne promienie skrętu – które w paru miejscach okazały się nieco inne niż planowane w projekcie. Następnie wykonaliśmy zdjęcia z drona i skorygowaliśmy projekt. Powtarzaliśmy tą operację w trakcie sezonu kilkukrotnie, zimą także na śniegu, aby uzyskać najbardziej optymalny przebieg docelowych dróg.

Empiryczna weryfikacja koncepcji zagospodarowania

Koncepcja zagospodarowania każdego ogrodu jest zwykle wysoce homocentryczna, oparta o zamierzone funkcje, a tym samym – miejsca spędzania czasu. Podczas poznawania działki szukamy najlepszych lokacji dla przyszłej rekreacji – lokalizacji tarasów, miejsc spotkań, biesiadowania i relaksu. Niespiesznie sprawdzamy najlepsze punkty łapania słońca, odnajdywania intymnej samotności lub zażywania ochłody w gorące dni.

Wykorzystujemy do tego proste i tanie w produkcji meble drewniane, które same w sobie także są małymi eksperymentami w dziedzinie ergonomii, a przy okazji nie skuszą żadnych przypadkowych odwiedzających do kradzieży (nasza działka obecnie nie jest ogrodzona).

Nazywanie buduje związki

Kiedy ludzie nie mają dla czegoś nazwy, nie wiedzą co z tym zrobić. W momencie, kiedy pojawia się podpis, imię, nazwa – wszystko staje się jasne. Rodzi się kontekst, stosunek, relacja. Dlatego nazywamy, w sposób czytelny dla naszych gości bez wyjaśniania (często podpisując) – różne obiekty zagospodarowania.

Podpisujemy także liczne wprowadzane do ogrodu rośliny, białym pisakiem olejowym na czarnych etykietach (to najdyskretniejsze rozwiązanie).

Zasadzamy otoczenie działki

Nie ograniczamy nasadzeń tylko do naszej działki – uprawiamy zaciekle także szlachetne ogrodnictwo partyzanckie, obsadzając bliższe i dalsze otoczenie. Ale nie będziemy o tym pisać.

Znaczące wydarzenia

Są sprawy, na które mamy wpływ i takie, które przydarzają się i warto pozostawić je swojemu biegowi. A często – uradować się i otoczyć opieką. Takim zjawiskiem było bezsprzecznie pojawienie się bobra.

Bóbr – mistrz inżynierii wodnej i Nature Based Solutions

Z końcem 2024 na naszej działce – a raczej w rowach melioracyjnych, pojawił się bóbr. Podejrzewamy, że mogło mieć to związek z wykopaniem przez nas bajora (pogłębienia na rowie melioracyjnym), które ze względu na pionowe ściany będące stale pod wodą zachęciło go do kopania jam. Ale słyszeliśmy też, że w okolicy jest więcej bobrów, więc niekoniecznie.

Z początku nie byliśmy pewni, czy to na pewno bóbr, ale zimą 2025 zaobserwowaliśmy go już wielokrotnie – duże ciało, charakterystyczny ogon i ostre, mocne zęby nie pozostawiały wątpliwości. Także widzieliśmy coraz liczniejsze, przycięte gałęzie z lasku odroślowego na wale. Z naszych drzew w lasku nie wyciął żadnego. Podnosił natomiast poziom wody, wydatnie przyczyniając się do nawodnienia gruntu na całej działce i wspierał wzrost roślin. Z drugiej strony część wiązów w lasku padła, nie znosząc tak wysokiego poziomu. Osiki i wielka, stara wierzba miały się doskonale. Próbowaliśmy nieco obniżać poziom wody eksperymentując z różnymi metodami umieszczania rur spustowych w tamie, pracując tak, aby jej nie uszkodzić, jednak służby podczas cyklicznego niszczenia tych tam zabrały naszą rurę i w nową już nie zainwestowaliśmy.

Gdy bóbr buduje tamy, poziom wody w rowie się podnosi, z czego cieszą się (liczne, choć nie wszystkie) rośliny i zwierzęta. Las odroślowy daje schronienie ptakom (często bażantom) a także żywi samego bobra.

Bóbr budował tamy na zwężeniu rowu melioracyjnego, wąskim betonowym kanale pod wiaduktem kolejowym. Poza tym kopał jamy w samym wale kolejowym, co spowodowało niemałe zapadliska. Co ciekawe – kopał je powyżej lustra wody (nawet w czasie maksymalnego spiętrzenia).

Nie mamy wiedzy na ten temat, ale służby kolejowe z pewnością dostrzegły tą sytuację. W środku lata kilkukrotnie niszczono jego tamy, możliwe że także na wniosek sąsiada z naprzeciwka, który uprawia na wielkiej 5ha działce na przeciwko nas zboża. Podmokły teren na pewnym obszarze stawał się niedostępny dla jego traktora. Podczas jesiennego wycinania lasku na wale wielka maszyna zbierająca gałęzie rozjechała wszystkie bobrowe nory. Po tym nasz ogrodowy zwierz się wyniósł i jak dotąd nie wrócił.

Obecność tego wielkiego gryzonia dostarczała nam regularnie wiele radości. Sąsiedzi przychodzili z dziećmi obserwować go, wszyscy ekscytowaliśmy się jego bieżącymi poczynaniami. Uczyliśmy się także szacunku wobec jego działań, ograniczając nasze ludzkie pokusy kontrolowania wszystkiego. Odkąd go nie ma, czujemy żal i tęsknotę. Próbujemy naśladować jego pracę, budując tamy i tworząc spiętrzenia na naszej części rowu melioracyjnego, jednak daleko nam do jego doskonałości. Jego konstrukcje były super szczelne nawet przy 80 cm wysokości, a nasze mimo starań przeciekają przy 30 cm.

Cykl pojawiania się i znikania wody to fascynująca historia, która z każdym naszym przyjazdem do ogrodu odkrywała swoje nowe sceny, wpływając na otoczenie, florę i faunę oraz nasz odbiór zagajnikowego krajobrazu 360°. Obserwując cały sezon schnący kanał oraz rozlewiska o różnych rozmiarach i kształtach, opracowaliśmy koncept naturalizacji strugi. Rozpoczęliśmy jego wdrażanie jesienią i będziemy kontynuować je w kolejnych latach.

Najważniejszy wniosek przygody z bobrem i obserwacji strugi jest taki, że woda to skarb i bezwzględnie chcemy ją zatrzymać, przerywając w jakimś stopniu funkcję odwadniającą rowu melioracyjnego i zmieniając go w rów irygacyjny.

Wykoszenie lasku odroślowego na wale kolejowym

Wał kolejowy to kontrowersyjne sąsiedztwo. Z jednej strony pociągi są dość głośne, a ich pojawianie się cyklicznie burzy sielankowy czas w ogrodzie, z drugiej nasyp wału zapewnia zacisze a rosnący na nim wielogatunkowy las odroślowy zasłania (gdy podrośnie) jeżdżące pociągi i zmniejsza dokuczliwość hałasów. Wg naszej orientacji zarośla są wycinane co 4-5 lat – i w tym roku wydarzyło się to po raz kolejny. Pewnie ma to związek z obecnością przystanku kolejowego, bo za przystankiem na wale rosną duże drzewa i ich już PKP nie wycina.

Narodziny patykowego węża – opiekuna ogrodu

Oficjalnie wielki wąż, nieoficjalnie – gigantyczna dżdżownica, dla niektórych czerw pustyni z Diuny a dla innych .. coś jeszcze innego.

W tym roku powstała zjawiskowa instalacja artystyczna. Zwarte cielsko drewnianego zwierza towarzyszy wjeżdżającym na działkę wyłaniając się z zarośli. Stwór wije się między drzewami i nad usypanymi przez nas pagórkami.

Główna konstrukcja ma ok. 24 m długości, wysokość ok. 2,5m nad ziemią a sam wąż ma średnicę ok. 1,5-1,7 m. Dalej figura pnie się jeszcze w mniej zwartej formie przez ponad 20 m długości, a potem rozprasza w chaszczach i chaotycznych zasiekach.

Przygotowania trwały rok a sama budowa ponad pół roku. Planowaliśmy to metodycznie już od wiosny 2024 r. kiedy to powstawały pierwsze szkice, tyczenia terenowe, przymiarki i cyfrowe modele 3D.

Jesienią 2024 r. objechaliśmy okolicę w promieniu ok. 5 km poszukując prostych patyków, możliwych do pozyskania z natury i oznaczyliśmy najlepsze ich lokacje na mapie. W styczniu 2025 r. cięliśmy je – z pełnym poszanowaniem przyrody i zwoziliśmy do ogrodu.

Od lutego trwały czynności twórcze i budowlane – stawianie konstrukcji i wyplatanie figury. W czerwcu główna praca była skończona, chociaż jeszcze do sierpnia wykonywaliśmy jakieś szlify, wplataliśmy mniejsze gałązki. Efekt jest oszałamiający, uruchamiający wyobraźnię i różnorodne skojarzenia oraz refleksje. Wąż pełni też funkcję płotu i zapewnia prywatność w lasku.

Na szerokości mostka przez strugę ciało węża wypłaszacza się, przechodzi w prostą ścianę, na której z końcem roku umieściliśmy logo fundacji OOP w rozmiarze 1,2 x 1 m, wycięte z wodoodpornej sklejki szalunkowej. Krawędzie cięcia zostały zabezpieczone lakierem jachtowym, powierzchnia nieco spatynowana, a na przyszły rok mamy pomysł na zazielenienie poziomych odcinków mchami.

Powitanie Lata 2025 i odwiedziny w ogrodzie

Ogród na Ruszczy nie jest dostępny publicznie, zapraszamy tu wyłącznie zaprzyjaźnionych zawodowców zainteresowanych współdzieleniem wiedzy na temat zakładania i prowadzenia ogrodów naturalnych oraz wolontariuszy fundacji OOP.

Także tegoroczne Powitanie Lata – cykliczna impreza integracyjna Organizacji Ogrodów Polskich, odbyło się wyłącznie dla wąskiego grona najbliższych przyjaciół organizacji.

Zwierzęta w ogrodzie

Jedną z kluczowych wartości ogrodu bioróżnorodnego jest to, że staje się domem dla mnogości życia. Łąka i zagajnik codziennie śpiewają i bzyczą – tyle tam owadów i ptaków. Poza tym mnóstwo gryzoni wszystkich rozmiarów – biegających, kopiących, budujących tamy …a czasem zjadanych przez naszego kota.

Ponieważ jesteśmy skoncentrowani na bardziej nieruchomych i łatwiejszych do sfotografowania obiektach (kompozycje, rośliny, etc.), nie dokumentowaliśmy żyjącej u nas fauny – ale jest jej prawdziwy ogrom, co wydatnie udowadnia, że odnieśliśmy wspaniały sukces jako ogrodnicy. Nie walczymy z żadnymi szkodnikami zbyt zaciekle, nie stosujemy żadnej chemii.

Sprawozdania wideo

Na stronie pracowni Jakub Gardner team znajdziesz osobną kategorię uporządkowanych rolek z Instagrama i innych social mediów, na których dokumentujemy różne wydarzenia z ogrodów OOP. Możesz przyjrzeć się różnym działaniom i praktykom, obserwując tam więcej niuansów a także nawiązać w komentarzach kontakt z nami na poszczególne tematy.

cdn.

Ogrody nie mają końców – a nasz ma dopiero jedynie nieśmiały początek. Z czasem nasze plany nabiorą rozmachu – szczególnie, jeśli uda nam się pozyskać większe wsparcie od lokalnych partnerów i sponsorów.

Nad bajorem powstanie fontanna, której celem jest zagłuszenie dźwięków z ulicy, od kolei i latających samolotów. Rura długości 6 m zostanie zamontowana w rozwidleniu wierzby i ustabilizowana łańcuchem. Woda pompowana z bajora pompą zanurzeniową będzie opadać z wysokości 5 m. Liczymy na sporo hałasu i szeroki rozbryzg, co wpłynie pozytywnie na okoliczną roślinność. Na razie stworzyliśmy szablon z łat drewnianych i sznurka. Jesteśmy bardzo ciekawi jak to będzie działać w realu.

Z początkiem roku sąsiad (rocznik 1950., od dawna mieszka obok) powiedział nam, że wielka topola biała – Populus alba, która rośnie praktycznie w samym rowie na skraju naszej działki (ale jednak na działce sąsiedniej), wg niego ostatnio bardzo niebezpiecznie się przechyla. Jej kąt nachylenia jest taki, że w przypadku wykrotu drzewo położy się na drodze i zgniecie istotną część naszego patykowego węża (to tak ekscytujące, że aż zaczęliśmy oczekiwać tego wydarzenia).

Postanowiliśmy jednak nie ufać subiektywnym ocenom sąsiada i sprawdzić precyzyjnie, czy następuje jakaś zmiana pochylenia. Na pniu oraz na mostku oznaczyliśmy sprayem kropki i przez cały rok mierzyliśmy dalmierzem laserowym długość odcinka. Wyniki są niejednoznaczne – będziemy monitorować sytuację w kolejnym roku. Czy drzewo się wali? Czy to tylko wrażenie?

Aktualna koncepcja zagospodarowania

Jako doświadczeni twórcy ogrodów postępujemy zgodnie ze świętą chronologią – najpierw przeanalizować, przemyśleć, potem zaplanować, dopiero potem wykonywać.

Koncepcja zagospodarowania nie zmieniła się w swoim zarysie od zeszłego roku, ale poznając działkę i eksperymentując stale korygujemy lub doprecyzowujemy jej różne szczegóły.

Oto jak wygląda nasz master plan na start nadchodzącego sezonu:

Największą niewiadomą jest opcja budowania stawu – czy będzie to możliwe ze względów prawnych? Wysłaliśmy jesienią do Wód Polskich zapytanie na ten temat. Jaki będzie wynik?

Dowiesz się z kolejnego raportu – za 2026 r.

Related Posts